Sferopedia
Advertisement

Daru Ib Shamiq zaprasza gości do rozmowy

Daru Ib Shamiq to jeden z baernalothów - pierwotnych czartów, stworzycieli yugolothów, tanar'ri i baatezu. Odpowiada za spaczenia solara imieniem Maeldur, przez co ten stał się narzędziem i źródłem mocy w rękach czartów. Obecnie wycofał się z wszelkich poważnych działań i nie obchodzą go sprawy wieloświata (ani nawet własna egzystencja). Ukrywa się w laboratorium na Gehennie, w pobliżu wejścia do Pochodni.

Ten baernaloth śmierdzi starością i chorobą. Jego zwiotczała szara skóra napina się na niektórych z jego długich kości, a w niektórych miejscach zwisa w licznych fałdach. Jego oczy są żółte i wypełnione ropą - i zdają się patrzeć zupełnie pusto.

Historia[]

Zaś w ciemnych dniach przed Wojną Krwi, kiedy Dobro było głównym wrogiem Zła, a bies nie wojował z biesem, niebianin imieniem Maeldur został wyrwany z niebios przez czarta imieniem Daru Ib Shamiq. Maeldur był mieszkańcem Góry Celestii, miał lśniące szmaragdowe ciało i skrzydła gołębia o najczystszej bieli, niczym śniegi Pelionu. A Shamiq był z klanu Baernów, pierwszych czartów na Trzech Mrokach i ojców Generała Gehenny.

Shamiq, w swych pokrętnych i zawiłych planach, złapał szlachetnego Maeldura i powiedział mu rzeczy, jakich żadna czysta istota słyszeć nie powinna. Słowa Baerna miały moc - przynajmniej wtedy - a gdy przybrały formę mrocznych sekretów, konsekwencje były straszliwe. Maeldur został odmieniony.

Niebianin przestał być stworzeniem światłości. I podczas gdy został obdarty z większości swego jestestwa, otrzymał w zamian wielkie moce innego rodzaju. Daru Ib Shamiq ukrył po tym Maeldura, a potem stworzył talizman który pozwalał innym przemawiać do niego słowami Baerna - jedynymi, które ten mógł usłyszeć.

Do dzisiaj istota z Góry służy jakiemuś określonemu, czarciemu celowi. Shamiq tymczasem zniknął na Pierwszym Mroku, w miejscu niegdyś zwanym Ciemnym Żalem Daubeia.

- Z Księgi Odwróconej Ciemności, zawarte w tomie Przekład Pihnmida

Z czasem posiadłość o nazwie Ciemny Żal Daubeia została wciągnięta na Gehennę, dzięki działaniom yugolothów. Miejsce to znalazło się tuż przed wrotami do miasta Pochodnia, a imię jego właściciela zostało odnotowane jako "Daruib Chamek".

Ciemny Żal Daubeia stoi poza murami Pochodni. Obecnie jest to prawie doszczętnie zawalony budynek, otoczony solidnym kamiennym murem. Z biegiem czasu, mur został w większości rozebrany na rzecz budowy innych obiektów. Brzytworośl i inne paskudne rośliny pokrywają większość ruin, chociaż wejście dalej jest widoczne. Dokładne oględziny wskażą, że od dawna nikt się tu nie zapuszczał.

Daru Ib Shamiq mieszkał pierwotnie na Szarych Pustkowiach Hadesu, w skromnej podziemnej komnacie. Jednak wbrew jego woli cały obszar został przeniesiony na Gehennę, przez co jego podziemia przestały istnieć. Nie chcąc już mieć do czynienia z yugolothami, Shamiq otworzył magiczne przejście do Pochodni.

Przybierając postać człowieka imieniem "Daruib Chamek", postawił sobie rezydencję (Ciemny Żal Daubeia) poza murami Pochodni. Ta posiadłość była dobrą przykrywką, bo zapewniała mu możliwość kontaktu ze śmiertelnikami. Powszechnie uważało się go za pustelnika który rzadko odwiedzał swój dom. Kiedy po latach przestał pojawiać się na mieście, uznano że Daruib Chamek zmarł. Pamięć o nim i jego domu przepadła i prawie nikt nie potrafi wskazać rezydencji Dauib Chameka. A pytanie o to spotka się ze zdziwieniem i będzie kosztować, żeby uzyskać odpowiedź.

Aby odstraszyć wścibskich ciekawskich, baernaloth rozpuścił plotki że niezmordowane, zbrukane dusze nawiedzają posiadłość. Dla pewności postawił strażników - duchy yugolothów. Oba środki okazały się skuteczne i nikt nie znalazł ukrytego, magicznego przejścia do jego podziemnych komnat.

Aktywność[]

Stary czart nie przynależy już do hierarchii yugolothów. Nie obchodzą go ani plany ultrolothów, ani Wojna Krwi, ani nic innego. Antyczny baernaloth nie troszczy się już nawet o swój dobrobyt.

Ów baernaloth jest mistrzem szalonych biologicznych eksperymentów. Zabija czas, magicznie przekształcając i rozmnażając wszelkiego rodzaju istoty aby powołać do istnienia całkiem nowe kreatury. Jedynym, co trzyma te abominacje przy życiu, jest jego magia. W laboratorium (do którego nikogo nie wpuszcza) znaleźć można różne jego "dzieła". Te eksperymenty niewiele go jednak obchodzą, tak samo jak ich rezultaty.

Spotkania[]

Jest pewien warunek... Zawsze jest jakiś warunek, nieważne czy ci to powiedzą, czy nie. He. Uwierz mi. Rozmawiasz z jednym z najstarszych negocjatorów i pociągaczy za sznurki jacy żyją. Nie przesadzam. Ani nie jestem chwalipiętą. Widziałem moce gdy się rodziły, a także moce przed nimi.

- Daru Ib Shamiq

Daru Ib Shamiq nie atakuje swoich gości. Wydaje się wręcz na nich czekać. Przewiduje zadawane mu pytania, a pytany o możliwość oczyszczenia Maeldura zgadza się bez protestów. Nie odpowie jednak na pytania dotyczące jego samego i swojej sytuacji. Jeśli nie zna na coś odpowiedzi, udaje że zna - tylko ich nie udzieli.

Shamiq zdradza sposób na uwolnienie Maeldura z obłędu, ale tylko po złożeniu mu przysięgi, że wybawcy nie zabiją solara. Chce on, aby jego ofiara żyła dalej wiedząc, że cały czas mogła się uwolnić. W jakiś niezrozumiały sposób, baernaloth nawet pragnie uwolnienia Maeldura. To pragnienie nie jest spowodowane wyrzutami sumienia ani żalem, ale czymś całkiem do nich podobnymi.

Po załatwieniu interesów z przybyszami, wyrzuca ich za pomocą pułapki, która wyrzuca gości z powrotem do Pochodni. Wyrzucone osoby nie mogą przejść z powrotem przez portal do jego podziemi. Zaatakowany, podejmuje walkę - ale szybko ustępuje i pozwala napastnikom się zabić. Tak naprawdę, to nie chce już żyć.

Zobacz również[]

Źródła[]

Advertisement